Randka z dystrybutorem glitterboxów

Henryk i ja poznaliśmy się całkiem przypadkiem, w trakcie zakupów. Poprosiłam, aby podał mi płatki ustawione na wysokiej półce, a w zamian poprosił mnie o numer. Jako że Henryk jest dość przystojny i dobrze zbudowany, to nie wahałam się zbyt długo. Dałam mu numer, co zaowocowało spotkaniem w popularnej kawiarni na starym mieście.

Gitterboxy, czyli wyjątkowe pojemniki

gitterboxSpotkanie szybko okazało się randką, jednak zupełnie mi to nie przeszkadzało. Henryk jest – jak już wspominałam – naprawdę przystojny, do tego okazał się bardzo ciekawym towarzyszem rozmowy. W trakcie spotkania zaczął opowiadać mi o swojej pracy. Na co dzień miał się zajmować dystrybucją pojemników i koszy dla dużych firm i magazynów. Szczególną uwagę poświęcił koszom typu gitterbox. Są to pojemniki, które miały być odporne zarówno na uszkodzenia mechaniczne, jak i na niekorzystne działania atmosferyczne. Jego produkty były wykonane z najwyższej klasy materiałów, dzięki czemu jego klienci zawsze wracali do niego po więcej. Nie dziwiłam im się – sama pasja, z jaką mówił pokazywała, jak bardzo zależy mu na ich zadowoleniu. Jego gitterboxy były też zabezpieczone przed korozją i oddziaływaniem na działanie UV, więc bez problemu mogły nawet stać na dworze! Dodał też, że na życzenie klienta pokrywają je czasami farbą proszkową – a co za tym idzie, stają się one jeszcze bardziej odporne na wszelkie negatywne działania zewnętrzne.

Po tej randce aż sama miałam ochotę zakupić gitterboxa do swojego małego sklepiku z kosmetykami – nie wiem czy byłby mi on w jakiś sposób potrzebny, ale pasja Huberta sprawiła że znalazłabym dl niego jakieś zastosowanie. Po tej randce umówiliśmy się po raz kolejny, a potem po raz trzeci. Mimo że grafik Huberta był bardzo napięty, zawsze starał się znaleźć dla mnie wolną chwilę. Był cudowny – prawie tak, jak jego gitterboxy!