Narciarski wypad w nieznane

Już od dawna marzyliśmy o chwili wytchnienia. Końcówka poprzedniego roku wystarczająco dała nam się we znaki, a początek nowego roku również nie należał do najbardziej udanych. Nadchodzące ferie były doskonałą okazją na rodzinny wypoczynek. Po wstępnych przygotowaniach w końcu wyruszyliśmy.

Z nartami w nieznanie

narty zieleniecW tym roku, w przeciwieństwie do poprzedniego, postanawialiśmy niczego z góry nie rezerwować. Doszliśmy do wniosku, że skoro daliśmy sobie radę w pełnym sezonie w Chorwacji i znaleźliśmy nocleg o dużym standardzie, blisko morza za cenę niższą niż ta, którą widzieliśmy w internecie, postanowiliśmy zaryzykować jeszcze raz. Wyruszyliśmy z Łodzi w kierunku Wrocławia w piątek po południu. Ku naszemu zaskoczeniu droga była całkiem w porządku i już po dwóch i pół godzinie byliśmy we Wrocławiu. Spędziliśmy tam uroczy wieczór na kolacji (a raczej obiadokolacji) oraz spacerując po starym mieście. Po ok. 2 godzinach wyruszyliśmy dalej, w kierunku Kłodzka. Mieliśmy nadzieję na nocleg tam, aby skorzystać z uroków tej polskiej małej Pragi, ale pogoda i warunki drogowe zaczęły się pogarszać i dlatego kontynuowaliśmy jazdę na Zachód. Chcieliśmy koniecznie zrobić sobie mały wypad do Czech, dlatego szukaliśmy czegoś blisko granicy. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, było już bardzo późno. Z pomocą przyszedł nam internet – wpisaliśmy w popularną wyszukiwarkę hasło „narty zieleniec” i pojawiła się lista ofert. Po krótkim zastanowieniu wybraliśmy nocleg w rozsądnej cenie o całodobowej recepcji, aby nie musieć budzić gospodarzy w nadziei na tańszą kwaterę.

Intensywny tydzień na miejscu pozwolił nam doskonale zregenerować siły. Każdemu z Was serdecznie polecam to miejsce. Wypoczęci, w drodze powrotnej zwiedziliśmy Kłodzko. Prosto z ferii, zajechaliśmy do biura w poniedziałkowy poranek z nartami w bagażniku.  Nie mogę już się wprost doczekać na naszą kolejną wyprawę w nieznane.